Była wiosna, jak dobrze sobie przypominam, chyba maj. Siedziałam w parku na ławce i czytałam książkę. Na ławce obok mnie usiadło dwóch chłopaków. Jeden z nich najwyraźniej próbował przekonać swojego kolegę do swojego zdania. Widziałam, że zaczęli się kłócić. W końcu zdecydowali się udowodnić swoje racje. Z kłótni wynikało, że poszło o pewne gry. Jeden z chłopców wychwalał tanie gry komputerowe, a drugi gry markowe. Doszło do przechwałek i pokazywać sobie gry. Niezręcznie było siedzieć obok i słuchać popisów dwóch chłopaków. Tanie gry komputerowe pewnie nieznacznie się wyróżniają na tle firmowych – nie tylko w dostępności, jak też cenie. Ale czy są gorsze? Czy to, że nie posiadają markowej obudowy oznacza, że nie powinno się ich używać? Mimowolnie zaczęłam o tym myśleć, toteż puszczałam mimo uszu krzyki dzieciaków. Tanie gry komputerowe możemy przecież znaleźć w marketach. Są więc łatwiej dostępne i chętniej kupowane. To stawia je wyżej nad oryginalnymi. Odnajdują je także wyszukiwarki, wskazujące nam miejsca, gdzie można takie gry zakupić. Czy jest więc sens, aby się kłócić czy sprzeczać o to, jakie gry są fajniejsze?